niedziela, 13 września 2015

Jaki wpływ mają nauczyciele na nasze życie?

Postanowiłam dzisiaj zmierzyć się z dość trudnym tematem, bo nauczyciele są różni i każdy z nich ma jakieś tam swoje metody. Warto jednak zaznaczyć, że są to osoby, które dla niektórych są autorytetami i potrafią w pewnym stopniu kształtować nasze poglądy.
Rozpoczął się własnie rok szkolny, ja poszłam do szkoły średniej, a dokładniej o liceum i postanowiłam się wypowiedzieć na temat nauczycieli.

Na początku chciałam zaznaczyć, że ten tekst ma na celu tylko i wyłącznie pokazanie Ci mojej opinii. Nie chcę nikogo obrazić, jeśli się ze mną nie zgadzasz, to w porządku. Masz do tego prawo.

Agnieszka Chylińska na swoim słynnym występie podczas rozdawania Fryderyków w 1996 roku powiedziała "F___ off, nauczyciele. Nienawidzę was". Z Chylińską łączy mnie to samo nazwisko i ten sam gust muzyczny, ale szczerze mówiąc na zakończeniu roku szkolnego w gimnazjum miałam ochotę powiedzieć dokładnie to samo. W szczególności do dwóch pewnych osób, których imion ani nazwisk nie będę wyjawiać z oczywistych powodów.
Obydwie jechały po mnie jak po starej szmacie, mimo tego, że ja zachowywałam należyty szacunek. Uważam, że tytuł nauczyciela do czegoś zobowiązuję, bo uczniów też należy szanować, bez względu na to czy pyskują. Ja nie pyskowałam, jednak zdarzyło mi się niejednokrotnie odgryźć słysząc głupie i dziecinne docinki z ich strony. To tylko świadczy o tym, że nie wystarczy głupi papierek ukończenia studiów, żeby uważać się za mądrego człowieka. Takie rozumowanie to poważny błąd i ja to wiem, będąc od nich o wiele młodsza.


Uważały się za nieomylne, najmądrzejsze i najwspanialsze. Nawet nie zdawały sobie, że zadzierają nosa tak wysoko jak tylko się da. Jednak nawet debilni ludzie byli w stanie mnie czegoś nauczyć. Bo właśnie dzięki tym dwóm paniom wiem, że bycie wykształconym i inteligentnym to dwie zupełnie inne rzeczy. Najśmieszniejsze jest to, że na reszcie ludzi się już nie wyżywały. Ja byłam inna, wyróżniałam się, dlatego też bodło je to w oczy. Całe szczęście nie będę miała już z nimi za wiele do czynienia. Nigdy nie pozwolę, żeby uczyły one moje przyszłe dzieci.



Powiedziałam już o tych złych nauczycielach, ale czy istnieją Ci dobrzy? Oczywiście, że tak. Są tacy, którzy potrafią zachęcić do swojego przedmiotu. Zmotywować do odrabiania prac domowych i do pracy. Jedna z nich (tak, ta fajna) powiedziała mi kiedyś "Nie musisz być dobra ze wszystkich przedmiotów. Bądź dobra z jednego, a nie średnia ze wszystkich po kolei" i to jest prawda. Nie sztuką jest wykuć się regułek, które i tak za tydzień się zapomni. Ja wiem, czego chcę od życia. Mam zaplanowane przyszłe 10 lat mojego życia. Może nie jest to jakiś szczegółowy plan, ale jednak szkielet.
Dzięki wyżej wymienionej pani uświadomiłam sobie, że ważne jest to, żeby wyznaczyć sobie ścieżkę i kroczyć po niej. I tak naprawdę przez całą podstawówkę i całe gimnazjum nie miałam za grosz zaufania do wychowawców, ale za to ufałam jej. Wiedziałam, że mi pomoże.

Ciężko mi określić, czy w szkole średniej jest inaczej. Jak wiadomo, na samym początku każdy wydaje się w porządku. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że pierwszy raz w życiu mam nauczycielkę, która faktycznie kocha to co robi i widać, że daje z siebie wszystko.

sobota, 5 września 2015

Marzia Gaggioli - Kto to jest?

Dzisiaj chcę opowiedzieć wam o kimś wyjątkowym. Może najlepszej muzyki ona nie tworzy, ale sama jej postać jest na tyle komiczna, że każdy jej "utwór" automatycznie przywołuje uśmiech na mojej nawet zmęczonej całym dniem twarzy.

Kim ona w ogóle jest? To włoszka. Włoszka, która pisze teksty piosenek w wielu językach i... niekoniecznie potrafi je wszystkie  poprawnie zaśpiewać. Znaczy fałszować nie fałszuje, ale niekoniecznie dobrze wymawia wszystkie słowa. Brzmi, jakby uczyła się wymowy od jakże "poprawnego" tłumacza Google. Ale cóż, może to i dobre?
Cały internet ciśnie niezłą bekę z tej oto pani. W sumie nic dziwnego, bezsensowne teksty i muzyka, która bardzo przypomina jakąś dziwną odmianę Disco-polo (Nie znam się na tego typu muzyce, więc z całego serca przepraszam, jeśli uraziłam fanów wiejskiej muzyki rozrywkowej) Jednak co ja w niej widzę? Artystkę!
"Co Ty gadasz, pani" - pomyślała większość moich czytelników. Ja jednak powtórzę jeszcze raz - uważam, że ta kobieta to artystka... mimo, że nie podoba mi się styl muzyki jaką wykonuje.

Pomyśl sam, przyjacielu. Potrafiłbyś usiąść w domowym zaciszu ze słownikiem Zulu w łapie i ułożyć w tym języku kompletny tekst. Rymujący się, sensowny i jeszcze poprawny. Bo ja osobiście uważam, że chociażby za to Marzia zasługuje na szacunek. Polski, to najtrudniejszy język na świecie a ona jako obcokrajowiec, który nigdy wcześniej nie miał do czynienia z tym językiem, potrafi ułożyć i zaśpiewać taki tekst. Może nie jest on idealny, ale to nie o to chodzi.



W dodatku, ta dziewczyna sama układa sobie podkład, montuje teledysk i występuje w nim. Nie tylko sama, ale przebiera się za różne postaci, żeby zrobić sobie tło. Niesamowite..
A wszystko to dzieje się u niej w pokoju na Greenscreenie. Rzadko zdarzają się tak kreatywni artyści, dlatego za tą kobietę trzymam kciuki.

niedziela, 23 sierpnia 2015

Nocne przemyślenia.

Nocne przemyślenia, to taki stworek. Malutki, ale strasznie upierdliwy, który skacze Ci koło głowy i pod żadnym pozorem nie pozwala zasnąć. Jest godzina 1:18.. zaczynam pisać.

Ostatnio czuję się taka strasznie malutka (i nie, to nie jest kwestia wzrostu). Mam wrażenie, że jako ta cząstka świata, jedna z 8 milionów - kompletnie nic nie znaczę. Nie jestem w stanie zmienić ludzkości, ich zachowań, myśli.. niejeden próbował i każdy wie jak to się skończyło.
W ludziach najbardziej denerwuje mnie to, że są fałszywi. Może nie wszyscy, ale większość. Klepią Cię po plecach mówiąc, że świetny z Ciebie gość i robią to tylko po to, żeby zdobyć Twoje zaufanie, dowiedzieć się o Tobie jak najwięcej a następnie pokazać Cię innym w jak najgorszym świetle..
Co jeszcze mnie denerwuje? Obojętność. I tak, to chyba rzecz, która akurat jest najgorszą cechą człowieka. Na Youtube roi się od filmików, gdzie bezdomny traci przytomność i nikt mu nie pomaga.. albo nawet nie bezdomny, tylko normalny człowiek. Tą kwestię poruszyłam już w poście o Dominiku Szymańskim. Przechadzając się po ulicach nie zastanawiamy się nad innymi ludźmi. Nad tym co myślą, co czują.. Ile wspomnień może właśnie przechodzić przez jego głowę? Może potrzebuje pomocy?
Nie rozumiem też, jak można udawać mądrego i wypowiadać się na każdy temat nie znając nawet jego korzeni? Tu nie chodzi o to, żebyś obłożył się cały książkami i nazywał mądrym, bo wtedy będziesz tylko oczytanym. Mądrość polega na rozumieniu innych ludzi. Akceptowaniu. Mądry człowiek jest wrażliwy na cierpienie, bo to on potrafi je dostrzec. Mądry człowiek to ktoś, kto potrafi czytać między wierszami. Ja nie jestem mądra. I nie stanę się, kiedy przeczytam całą Wikipedię od A do Z we wszystkich językach.
Nie wszyscy nauczyciele są mądrzy, pomimo tego że są wykształceni, a to dwa często mylone pojęcia. Nie wszyscy pisarze, lekarze i prawnicy.
Nie wszyscy też są piękni. Kto jest piękny? Niesamowicie przystojny gość, na którego widok kolana wymiękają każdej z dziewczyn, który jest chamem i prostakiem czy niezbyt przystojny dżentelmen, który sprawi, że każda kobieta poczuje się przy nim bezpieczna.. wysłucha, pomoże, poklepie po plecach i poprawi humor. No moim zdaniem ten drugi.
Ludzie robią sobie tysiące operacji plastycznych, żeby zakryć swoje niedoskonałości. A po co? Żeby szybciej znaleźć miłość. Ale czy to przypadkiem nie mija się z celem? Bo na moje oko, miłość polega na akceptowaniu wszystkich wad i kochaniu ich tak samo jak i zalet. Właśnie teraz zastanawiam się, czy tylko ja myślę w ten sposób. Mi nie przeszkadza garbaty nos czy kolor oczu. Nie będę kogoś przekreślać tylko dlatego, że ma niebieskie oczy, a ja chciałabym żeby miał brązowe. Jak to śpiewał jeden z moich ulubionych zespołów "Chcesz szukać Boga, to zacznij od siebie" i to chyba jest idealnym podsumowaniem.