piątek, 29 maja 2015

Muzyka w 8 bitach.

Każdy z nas pamięta gry, którym towarzyszyła mało rozbudowana ścieżka dźwiękowa. 8-bitowa tak dokładniej. Na dodatek zapętlała się ona tworząc dłuugą całość i czasami nawet nie jesteśmy w stanie poznać kiedy się kończy a kiedy zaczyna.
Fanatycy gier i muzyki zaczynają tworzyć 8-bitowe wersje utworów swoich ulubionych wykonawców. Można je znaleźć na YouTube po wpisaniu frazy "wykonawca i tytuł utworu +8 bit". Jeśli bardziej znany wykonawca, to wyskoczy. Jeśli mniej znany, to niestety nie zawsze.

No kto by nie chciał zagrać w starą rozpixelowaną grę, w 8-bitowym akompaniamencie swojego ulubionego wykonawcy? Wyobraź sobie epicką walkę z bossem a do niej "Master of Puppets" Metalliki (oczywiście w 8 bitach!) Albo eksploracja mrocznego świata gry z "The Unforgiven I". Kiedyś, kiedy zajmę się tworzeniem gier komputerowych, stworzę coś podobnego. To będzie najbardziej epicka platformówka, która zrewolucjonizuje cały rynek i sprawi, że każdy szanujący się gracz będzie chciał mieć egzemplarz na półce. Da się zrobić porządną pixelową grę. Wystarczy tylko dobry pomysł na fabułę i dużo cierpliwości w programowaniu i tworzeniu grafik. W tych czasach sprzęt może udźwignąć naprawdę ogromną grę platformową, tym bardziej jeżeli będzie się ona opierała na dość prymitywnym silniku gry. Mam naprawdę ogromną ilość pomysłów na postaci, na fabułę. Możliwości są nieograniczone. Stworzenie gry tego typu z całą pewnością jest o wiele łatwiejsze niż praca nad grą pokroju Wiedźmina, nad którym pracowało kilkaset osób przez jakieś 3 lata. Wszystko co niezależne, jest lepsze. Przynajmniej moim zdaniem.
Na razie nie znam nawet podstaw tworzenia gier. Szczerze mówiąc mam zamiar je poznać, sama czy z czyjąś pomocą, to nie ma znaczenia. I wtedy na pewno wykorzystam 8-bitowe wersje utworów moich ulubionych wykonawców, o ile oczywiście dostanę od nich na to zgodę.

czwartek, 28 maja 2015

Prawdziwe potwory.

Jeśli masz miękkie serce, musisz mieć twardy tyłek. To powiedzenie ma idealne odzwierciedlenie w moim życiu. Staram się być miła, ale zawsze ludzie obracają to przeciwko mnie żeby jeszcze bardziej móc mi dokopać. Chciałabym być twardą babką nie mającą serca, ale nie potrafię. Za każdym razem się lituję i daję kolejne szanse, a nie powinnam tak robić. Zdecydowanie nie powinnam, bo dobre uczynki zamiast do mnie wracać - zamieniają się w złe i trafiają do mnie z podwójną mocą.
To jest takie cholernie niesprawiedliwe. Taki właśnie nóż wbity w plecy boli bardziej niż można by się tego spodziewać. Dajesz z siebie wszystko i jeszcze dostajesz za to po twarzy? Brzmi jak ogromny nonsens i absurd, jednak takie są realia tego świata a mi strasznie ciężko jest się z nimi pogodzić.

Wiedźmini zawsze nosili przy sobie dwa miecze - jeden na ludzi, drugi na potwory. Tyle, że obydwa były na potwory, tylko w trochę innym znaczeniu. Potwory nieco innego kalibru. Bo ten pierwszy wymieniony ich rodzaj, potrafi wyrządzić ból o jakim nie śnimy, bo ból psychiczny, który jest o wiele silniejszy niż ten fizyczny. Każda rana się zagoi, odejdzie ze strupem, ale te zadane przez człowieka, potrafią zostać na długie lata i przełożyć się na to, jaką osobą jestem.
Także drogi czytelniku, wyciągaj swój miecz i choć ze mną na walkę z tymi poczwarami. Rzecz jasna, nie będziemy ich zabijać bo w końcu to to my jesteśmy tymi prawymi i dobrymi. Pociachajmy ich mieczami po twarzach tak, aby popamiętali do końca życia, że za dobro powinno odwdzięczać się tym samym. Taką lekcję zapamiętaliby do końca swojego życia.


środa, 27 maja 2015

Machewkom tak, a Burakom nie.

Nie rozumiem jednego. Nie rozumiem tego całego fenomenu na bycie burakiem. Wyznaję jedną zasadę moralną: nie traktuję ludzi tak, jak sama nie chciałabym zostać potraktowana (No chyba, że ktoś jeździ po mnie jak po starej szmacie, wtedy odwdzięczam mu się tym samym). A teraz niektórzy starają się być na siłę sarkastyczni i ironiczni. Nie wiem po co. Przecież przez to robią z siebie tylko debili, a nie inteligentnych ludzi (przynajmniej w moich oczach) Stosowanie sarkazmu jest w porządku, ale nie cały czas. Jeśli jest gdzieś umiejętnie wpleciony, może być nawet zabawny, ale jest różnica pomiędzy chamstwem a sarkazmem.

Często poruszam tutaj temat debielizmu, idiotyzmu i głupoty ludzkiej. Robię to tylko dlatego, że nienawidzę takiego buractwa, czepialstwa. Momentów, w których człowiek nie ma się do czego przyczepić a mimo wszystko to robi. Dlaczego? Bo to tuman. Szkoda, że głupota nie jest karana, bo znam ludzi którzy dostaliby za to karę dożywotniego pozbawienia wolności. Na świecie są ludzie tak mściwi i tak czepialscy, że aż mam ochotę pokazać im środkowego paluszka i powiedzieć "Całujcie mnie wszyscy w dupę", jednak nie robię tego, nie dlatego że się boję, tylko dlatego żeby nie mieć kłopotów, bo potrafi być ze mnie niezły troublemaker (nie, nie znam polskiego odpowiednika tego słowa). Jak ktoś będzie się chciał przyczepić, to i tak to zrobi. Mieć wyrąbane na to, co mówią inni ludzie to absolutna podstawa. Nigdy nie zadowolisz wszystkich, staraj się więc zadowolić siebie.


"Jasio przyszedł po poradę do dziadka.
- Dziadku, co bym nie zrobił, to spotykam się z krytyką ludzi. Co na to zaradzić? 
Dziadek wsiadł na osiołka i ruszył z Jasiem do miasta. Gdy mijał główny rynek, usłyszeli krytykę ludzi:
- Taki starzec męczy biedne zwierzę, ale wygodny. 
Następnego dnia dziadek posadził Jasia na osiołka. Gdy przechodził w centrum miasta usłyszeli:
- Ale niewychowany dzieciak, sam na ośle jedzie, a starszemu mężczyźnie miejsca nie ustąpi. 
Trzeciego dnia Dziadek i Jasio szli obok osiołka, wtedy tłuszcza skwitowała: 
- Patrzcie, jacy głupcy, mają zwierzę, a w ogóle z niego nie korzystają. 
Po powrocie do domu, dziadek wyciągnął się w fotelu, odpalił fajkę i ze stoickim spokojem rzekł:
- Widzisz, Jasiu, czego byś nie wymyślił, ludzie zawsze się do ciebie o coś przypierdzielą."